poniedziałek, 8 listopada 2010

Inicjacja berserkir i ulfhednar

O rytuałach inicjacyjnych berserków i ulfhedar trochę wiemy, ale nie wszystko jest jasne. Sagi i informują nas o wielu zwyczajach, które uznajemy za inicjacyjne ale nie do końca wiadomo kogo one dotyczą. Duże trudności sprawia próba przyporządkowania ryuałów do "inicjacji grup wiekowych" czy "inicjacji tajnych stowarzyszeń". W skład ulfhednar wchodzili zazwyczaj młodzi wojownicy i ich inicjacja mogła mieć wiele wspólnego z inicjacją grup wiekowych. Dzięki badaniom i analizowaniu własnie tych inicjacji związanych z wiekiem próbuje się rekonstruować taki rytuał - jednak źródła pochodzą z różnych okresów, ich wartość też jest różna (nie wiadomo ile z nich to prawda a ile to fantazja autorów).

Najważniejsza inicjacja młodych odbywała się w strefie mentalnej. Podczas inicjacji młody wojownik musiał przejść najważniejszą dla niego transformację, polegającą na zmianie sposobu postrzegania świata i wojny. Następowało odrzucenie słabych i niegodnych wojownika uczuć takich jak: strach, litość, współczucie czy poczucie winy. By było to możliwe wojownik uczył się utożsamiać  z dzikim drapieżnikiem, który - jak nakazuje mu natura - zabija swoje ofiary. (Podobne rytuały były w grupach japońskich samurajów. Oni nie utożsamiali się ze zwierzęciem, ale po latach praktyki umieli w sobie wykształcić zupełnie bezemocjonalny stan umysłu, w którym ciało i ramiona wojownika walczą automatycznie, bez udziału świadomości). Wrogowie plemienia stawali się dla bereserków ofiarami - tak jak jeleń dla watahy wilków. Dehumanizacja siebie i swoich przeciwników przenosiła konflikt z własnym sumieniem w świat natury pierwotnej. Odczłowieczenie pomagało psychice. Zgodnie z tymi przekonaniami, zabójstwo dokonane przez łowcę nie było moralnie naganne - ale zgodne z odwiecznym, wilczym prawem natury.

Kolejnym ważnym celem inicjacji była zmiana w funkcjonowaniu w życiu społecznym. Podczas rytuału młody człowiek oddawał siebie samego nowej grupie społecznej - w tym przypadku elitarnej grupie wojowników. Przestawał być oddzielną jednostką społeczną, wyrzekał się dotychczasowego życia i własnej osobowości. W przypadku ulfhednar adept stawał się członkiem wilczego stada, które było dla niego nową rodziną. Natomiast cel inicjacji berserkir był nieco inny, gdyż tu nie było nacisku na związek z pobratymcami - berserkerzy często funkcjonowali jako samotni wojownicy.  W każdym razie obie grupy zrywały więzi z pozostała częścią społeczeństwa co determinowało ich dalszy styl życia.

Głównym źródłem pomagającym odtworzyć przebieg inicjacji jest saga o Volsungach i rytuał przejścia Sinfjotliego, uzupełniony kilkoma sagami islandzkimi i kronikarskimi wzmiankami o Germanach. W Sadze o Volsungach bohaterowie nie funkcjonują jednak jako "szaleni wojownicy", ale jako Einherjar - czyli Towarzysze Odyna. Niemniej jednak inicjacja opisana tam jest uważana za typowa dla grup ulfhednar z powodu mocno akcentowanych elementów przemiany w wilka i silnego związku bohaterów z Odynem. Tutaj też dobrze jest zaznaczyć samoofiarę Odyna - ponieważ mit ten odgrywał kluczową rolę w systemie wierzeń wikińskich, ma ogromne znaczenie dla kultury tamtych czasów i wiele odniesień do różnych dziedzin życia. W tym i do inicjacji wojownika.

Czas trwania i miejsce inicjacji można określić jedynie w sposób przybliżony. Wiele wskazuje na to, że był to las oddalony od siedzib plemienia, z którego wywodził się adept. Mozna przypuszczać, że inicjacja odbywała się na ziemiach wrogich plemionom z których wywodzili się szaleni wojownicy a adepci mieli prowadzić na tych terenach działania zbrojne wobec nieprzyjacielskiej ludności. W oczach ludności byli więc banitami i wilkołakami ukrywającymi się w lasach. To, że lasy stanowiły naturalne schronienie dla banitów (w znaczeniu vargr) zaznaczone jest wielokrotnie w poezji skaldycznej. Najprawdopodobniej młodzi podczas inicjacji znajdowali się w miejscu odosobnionym, z dala od siedzib ludzi z ich plemion, gdzie prowadzili żywot podobny wilkom i wyjętym spod prawa. Ideą takiego postępowania było zerwanie kontaktów adeptów ze starym światem. Życie w lesie ułatwiało im akceptację nowych wartości i pozwalało łatwiej wzbudzić w sobie uczucie powiązania z dziką bestią. Czas trwania inicjacji jest spekulacją. Można przypuszczać, że trwała przez dluższy czas a wiek adeptów był dosyć niski (Sinfjotli nie skończył jeszcze 10 lat, gdy został wysłany na próby inicjacyjne a jego bracia polegli w trakcie selekcji w wielu 10 lat). Podczas tego czasu adepci były poddawani ciężkim ćwiczeniom ciała a treningi walki pozwalały im osiągnąć sprawność fizyczną i biegłość we władaniu bronią.

Pierwszym etapem inicjacji była selekcja wśród młodzieńców aspirujących do zostania szalonymi wojownikami. proces selekcji był tajemnicą, można jednak snuć domysły na temat jego przebiegu oraz stosowanych kryteriów. Nie jest jasne, cz wśród adeptów dominowali potomkowie dorosłych berserków, czy chłopcy ze"zwyczajnych" rodzin. W sadze o Volsungach rytuał inicjacyjny prowadzony jest przez ojca, a zarazem wujka, Sinfjotliego. Odyn podczas swojej inicjacji zdobył wiedzę również tą należącą do jego przodków. "Dziewięciu potężnych zaklęć nauczyłem się od sławnego Bolthora, Bestli ojca" - czyli od brata matki - wuja. Niewykluczone, że to właśnie brat matki miał szczególne znaczenie we wprowadzaniu młodzieńca w szeregi swoich towarzyszy. Ale to nie jest pewne. Pewne natomiast jest, że podstawowym kryterium selekcji kandydatów było wrodzone uwarunkowanie do opanowania umiejętności szału bitewnego.  Należy przypuszczać, że nie wszyscy kandydaci zdołali przejść selekcję, by rozpocząć właściwą inicjację i wielu z nich mogło takiej próby nie przeżyć.  (Znowu saga o Volsungach, test odwagi na synach króla Siggeir)


Przez pewien okres młody adept musiał nosić skóry dzikich zwierząt. Dzięki ubieraniu skór wczuwał się w rolę, sam stawał się dzikim zwierzęciem. Tak długo jak nosił skórę był prawdziwym mięsożercą. Wg sag skórę można było ściągać co dziesiąty dzień, a przez 9 dni bohaterowie byli zmuszeni przebywać pod postacią wilka. Jak wiadomo 9 ma bardzo duże znaczenie.

Zyjąc w lesie adepci byli pozbawieni całkowicie "ludzkiego pokarmu". Musieli jadać surowe mięso, które sami upolowali i pić wodę prosto ze źródła - jak zwierzęta. (Havamal - "Nie dali mi jadła ni napoju z rogu"., co uwydatnia znaczenie postu w rytuałach. Być może w grupach szalonych wojowników post nie był całkowity, ale zdecydowanie zakazane było "ludzkie jedzenie"  takie jak chleb i napoje serwowane w naczyniach). W sadze o Volsungach czytamy: "Ty sam jadłeś wilczy pokarm i mordowałeś swoich braci. Ty często ssałeś rany zimną paszczą i przemykałeś się wstrętny wszystkim ludziom do jaskiń dzikich bestii". Prawdopodobnie praktykowano rytualne jedzenie mięsa drapieżników, takich jak wilk i niedźwiedź, by przejąć siły, dzikość, wściekłość i usposobienie tych zwierząt. Adept powinien też zabić dzikie zwierzę, co  uważane było za wielce odważny czyn, iraz napić się jego krwi i zjeść mięsa. O polowaniach rytualnych można poczytać w Heimskringla, Landanamabok, Wojnie Galijskiej, Foereyinga saga, u Saxo Grammaticusa i Pawła Diakona, Haraldskvoedi i oczywiście sadze o Volsungach.

W okresie inicjacji adeptów wyróżniał bardzo wygląd zewnętrzny. Oprócz noszenia skór nie można było ścinać włosów i golić zarostu. Miało to podkreślić zerwanie człowieka z cywilizacją. Być może uwydatnić też dzikość młodych wojowników. O rytualnym znaczeniu noszenia nieobciętych włosów wspominał już Tacyt, opisując zwyczaje Chattów i Swebów. Często nieobcinanie włosów i brody wiązało się też z przysięgą o zabarwieniu religijnym, składaną w celu osiągnięcia sukcesu w walce - np. historia Haralda Pięknowłosego.

Integralną częścią inicjacji była próba bólu, połączona niekiedy z testem odwagi. Adeptom zadawano ból, by wyszkolić ich w jego kontrolowaniu i zamieniania w furię. To własnie ból odgrywał kluczową rolę w wywoływaniu obezwładniającego w swej wściekłości szału. Kontakt z bólem podczas inicjacji zobojętniał berserka na rany bitewne i wyzwalał pogardę dla cierpienia fizycznego.

W wyzwoleniu szału  bitewnego duże znaczenie odgrywał taniec rytualny. Jednoczył on adepta z bóstwem opiekuńczym oraz symbolicznie przemieniał w dziką bestię. To widzimy głównie w źródłach ikonograficznych - hełmy (matryce znaleziona w Torslunda, hełm z Sutton Hoo i jeden z hełmów z Vendel), blachy z brązu z Guntenstein i Obrighein, róg z Gallehus.

Najważniejszym punktem inicjacji była rytualna walka, podczas której adept uczył się wpadać w szał bitewny.  Prowadzona przez nauczyciela, pozwalała wyzwolić w młodym wojowniku pokłady furii i umożliwić mu praktyczne wykorzystanie treningu przechodzonego podczas inicjacji. To w niej ostatecznie dehumanizował siebie i swojego przeciwnika, wiążąc swoją osobę z dziką bestia. Umiejętnie prowadzona walka zakładała zadawanie ran przez nauczyciela, by pomóc młodzieńcowi zerwać ostateczne więzy kontrolujące ludzkie zachowania. (Saga o Egilu, o Volsungach)  Pojedynek wprowadzał adepta na drogę berserka. Są też wzmianki o specjalnym wilczym sygnale - ulfsroddu, czyli okrzyku bitewnym imitującym odgłosy zwierząt.

Ostatnim etapem inicjacji była rytualna śmierć i odrodzenie jako pełnoprawnego członka wojennego bractwa. To najistotniejsze w całym rytuale przejścia. Spotkanie adepta ze śmiercią miało fundamentalne znaczenie w jego edukacji. Odyn na Yggdrasilu, saga o Volsungach, o Ynglingach, Heimskringla etc.

----------------
Źródła:
"Berserkir i ulfhednar w historii, mitach i legendach", aut. Łukasz Malinowski,
"Wojownicy i wilkołaki" - aut. Leszek Paweł Słupecki.

2 komentarze:

  1. Wspaniały post! Niewiele jest artykułów na temat berserkerów (o ulfhednarach już nie wspomnę) w internecie. Artukułów na temat inicjacji jeszcze mniej... także wielkie więki za ten post, zawsze mnie ciekawiło, na czym dokładnie to polegało :)

    Nakładanie wilczej skóry na ciało wojownika było dość powszechnym elementem w trakcie transformacji. Kiedyś czytałam historię o dwóch wikingach (ojcu i synu), niestety nie pamiętam tytułu tej opowieści. W każdym razie, oboje nałożyli na swoje ciała skóry wilka i nie ściągali ich. Po jakimś czasie tak bardzo do nich przylgnęły, że sami zamienili się wilki i zaczęli między sobą walczyć. Zdjęcie skóry zwierzęcia było jedyną możliwością, by stać się na powrót człowiekiem.

    Pozdrawiam i życzę, by kolejne posty były równie ciekawe czy nawet nie lepsze :),
    Diana

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa... to Sinfjotli i jego ojciec Sigmund w Sadze o Wolsungach :-)
    A tak na marginesie to bardzo mi się podoba to, że publikujesz ostatnio na blogu sagi! :-D Jest co czytać! :-)

    OdpowiedzUsuń