poniedziałek, 1 lipca 2013

Midsommer w norweskim lesie

Tak, to był najdłuższy dzień w roku... Tym razem nie zapadł nawet lekki półmrok, 23.06. przeszedł płynnie w 24.06., a o północy wciąż było jasno, jak np. latem, w Polsce, o 18:00. No właśnie - latem... Od kilku dni padało obficie, ponoć spadły rekordowe ilości wody, w związku z czym groził nam blot w strugach zimnego deszczu. Ale jak to mówią Norwegowie: Żadna pogoda nie jest zła, jeśli jest się odpowiednio ubranym. Deszcz odstraszył większość turystów, las i miejsca biwakowe były praktycznie wyludnione. Słychać było tylko wiatr, deszcz i ptaki.

sobota, 8 czerwca 2013

Już niedługo - Midsommer!



Cóż, może nie wszystko się zgadza z naszymi zwyczajami, ale niech bedzie inspiracją dla tych, którzy zamierzają niedługo świętować!

Polecam też artykuł na stronie Asatru Polska.

wtorek, 16 kwietnia 2013

I po Ostarze...



Czuć wiosnę w powietrzu! A nawet widać, jeśli się dobrze przyjrzeć. Wycieczka do lasu nie kończy się już brodzeniem po uda w śniegu, jak miesiąc temu. Teraz pokrywa śnieżna sięga co najwyżej za kostkę, a w wielu miejscach przebijają się młode roślinki. I mimo iż ciągle jeszcze możemy spacerować po skutej lodem tafli jeziora to świecące ostro słońce daje nam znać, że już wkrótce nie będzie to możliwe.

czwartek, 21 marca 2013

Ostara 2013




Komu damy resztę miodu?
Dobrej ziemi duchom!
By minęły czasy chłodu
każdy niechaj słucha!
Łąkom, rzekom, górom, lasom,
teraz i po wszystkie czasy!
Komu damy resztę miodu?
Dobrej ziemi duchom!

niedziela, 24 lutego 2013

Wolfcraft w Muzeum Historycznym i Muzeum Łodzi Wikingów w Oslo

Właśnie dowiedzieliśmy się, że Wolfcraft podbił Skandynawię!

Już wkrótce biżuterię obejrzeć oraz zakupić będzie można zarówno w Muzeum Historycznym w Oslo, jak i w Muzeum Łodzi Wikingów na wyspie Bygdøy, w bezpośrednim sąsiedztwie słynnych łodzi z Oseberg i Gosktad.

Wolfcraft stanowi żywy przykład, że dzięki rodzinie, talentowi, odwadze i pomocy przyjaciół można śmiało spojrzeć światu w oczy i sięgnąć ku urzeczywistnionym marzeniom!

Gratulujemy!



Wszystkie wyroby można obejrzeć tutaj, a zakupić przez aukcje Allegro lub kontaktując się mailowo.

niedziela, 17 lutego 2013

Blot nad zamarzniętym jeziorem

Długa jest podróż do złych przyjaciół,
Choć niedaleko mieszkają;
Lecz do dobrego druha na przełaj się pędzi,
Nie bacząc, czy daleko...


czwartek, 14 lutego 2013

"Niemiecka pułapka"

Jakiś czas temu mieliśmy okazję spotkać się z przesympatyczną parą asatryjczyków z Niemiec i pobawić się w przewodników po Oslo. Bardzo lubię i cenię sobie spotkania z ludźmi starszymi i siedzącymi w pogaństwie od tych 20 lub więcej lat. I kiedy używam wyrażenia "siedzieć w pogaństwie" to nie mam na myśli samotnika interesującego się rekonstrukcją religijną, tylko aktywne uczestnictwo w działaniach już rozbudowanej społeczności pogańskiej - w tym wypadku asatryjskiej.

Spotkania z obcokrajowcami są bezcenne - ich społeczności przeszły już te etapy rozwoju, do których my dopiero docieramy. Przerobili już te wszystkie problemu i błędy, do których my doszliśmy teraz lub które dopiero napotkamy. I potrafią mieć do tego dystans i śmiać się z tego, co już za nimi. W rozmowie pojawiło się określenie "niemiecka pułapka" i zaraz wyjaśnię, cóż to takiego i jak bardzo pasuje ona do polskich realiów. 

wtorek, 1 stycznia 2013

Solsnu w Norwegii

Ubiegłoroczne Jule spędziliśmy we Wrocławiu w dosyć wąskim gronie najbliższych znajomych. Było kameralnie, swojsko i rodzinnie. Zupełnie inaczej niż w tym roku! Daleko od domu, w norweskich lasach, wśród właściwie obcych ludzi, wszystkimi zmysłami chłonąc to, co nowe. Jak właściwie do tego doszło?

Tego lata, podczas międzynarodowego zlotu asatryjskiego poznaliśmy norweską rodzinę z Verdande Blotslag, należącego do Bifrost. (Tak, to właśnie od Egila i May-Britt nauczyliśmy się słynnego toastu "Stiv og smidig", który od tamtej pory propagujemy przy okazji każdego symbel ;-)). To oni zaprosili nas na blot z okazji Solsnu, zachęcając do zobaczenia "prawdziwej" Norwegii w zimie. Uzbrojeni w kilka butelek miodu, wełniane skarpety i czapki, wyruszyliśmy w dosyć długą podróż do Trysil.

Wysiedliśmy na wyznaczonym przystanku, otoczeni lasami i masą śniegu. Mimo -20 stopni Celsjusza, zimno wcale nie było dokuczliwe, ponieważ było raczej sucho i bezwietrznie. Widok naszej gospodyni w jeszcze mokrych, rozwianych włosach i rozpiętej kurtce trochę nas zszokował. Wkrótce doszliśmy do wniosku, że mieszkańcy tamtych terenów są wybitnie uodpornieni na mrozy, a to, że wychodzą w samych sweterkach na taki mróz, jest dla nich czymś naturalnym.

Razem z May-Britt, Egilem oraz Hansem (dziennikarzem z Oslo) pojechaliśmy na miejsce docelowe. Był to zabytkowy budynek - niegdyś szkoła, a obecnie coś w rodzaju lokalnego centrum kultury - Fagerhøi humanistisk senter.