wtorek, 5 listopada 2013

Vetrablot na Pomorzu 2013

Powrót z nadmorskiego Vetrablotu był nieco inny niż dotychczasowe powroty ze świąt. Rozmawialiśmy poważniej. Byliśmy nieco bardziej zadumani niż zwykle. 

Przyznać trzeba, że Morze przyjęło nas bardzo gościnnie – Njord okazał się bardzo szczodrym gospodarzem, i podczas porannego, sobotniego spaceru obdarował każdego z nas garścią drobnych bursztynów. Samo morze było niesamowite – spokojne, leniwe, z ledwo widocznymi, delikatnymi falami – istna oaza szaroniebieskiego spokoju. Wspaniale było powłóczyć się po plaży, wpatrywać w horyzont i obserwować unoszące się na delikatnych falach ptaki, zajęte swoimi własnymi, ptasimi sprawami. Zerkały tylko czasem z niepokojem, kiedy podnosiliśmy z plaży swoje własne, nowo nabyte skarby – kolorowe muszelki, wygładzone przez morze drewienka, gałązkę pąkli. 

W drogę na blot wyruszyliśmy dobrze po zmroku. Siąpił deszcz, a do przejścia mieliśmy spory kawałek, szliśmy więc szybko i niespokojnie. Ale to zmieniło się, gdy dotarliśmy do plaży – ciemność panująca na niej i delikatny szum morza przyjęły nas i otuliły. Uspokoiły i nastroiły odpowiednio do rytuału, który miał zostać odprawiony. Ci, którzy mieli okazję stanąć tuż nad brzegiem i wpatrywać się w ciemność, mżawkę i mgłę – mogli zobaczyć mnogość obrazów i kształtów, które te niosły ze sobą. Obrazów z pogranicza światów.

czwartek, 31 października 2013

Vetrablot 2013


Oto widzę mojego ojca...
Oto widzę moją matkę,
moje siostry i moich braci...
Oto widzę długie rzędy przodków,
aż do samego początku.
Przyjdzie czas, gdy zajmę swoje miejsce pośród nich,
W salach Walhalli,
Gdzie odważni mogą żyć wiecznie.

niedziela, 20 października 2013

Wardruna - koncert w Oslo

Długo, oj długo, czekaliśmy na ten dzień a właściwie noc. Wardruna nie jest po prostu zespołem, więc i koncert odbiegał od standardu. Rozpoczęcie - stosunkowo późno, po 21.00. Oczywiście żadnych supportów wcześniej. Żadnego strojenia się na scenie na oczach publiczności - wszystko dopiętę i gotowe, Wardruna wchodzi na scenę i zaczyna się... w tym momencie ciężko powiedzieć, czy to jeszcze koncert, czy to już obrzęd... 

W ciągu kilka lat intensywnego fotoreporterowania podczas koncertów metalowych/rockowych/folkowych utwierdziłam się w przekonaniu, iż artysta jest kimś innym na scenie a kimś zupełnie innym prywatnie.  Wchodząc na scenę zakłada odpowiednią maskę, wciela się w postać, którą pragnie być. Ci najlepsi na scenie w danym momencie stają się tą postacią, przekazują prawdziwe emocje i dają z siebie wszystko. To co robią na oczach publiczności - naprawdę przeżywają w sobie.  Każdy zagrany dźwięk i wypowiedziany tekst jest dla nich prawdziwy. Często tacy ludzie mówią, że dopiero na scenie mogą poczuć się sobą. Jednak mimo tej szczerości scenicznej wiedzą, że to "tylko" ("aż"?) show. Podczas tego przedstawienia wcielają się w różne role - wojowników, kapłanów, magów etc. Kończąc stają się z powrotem zwyczajnymi ludźmi, często prywatnie wiodąc życie odbiegające znacznie od tego co głoszą w swoich utworach. Ściągają maskę swojej postaci i przebierają się w codzienność. Czasami widać to bardziej, czasami mniej... ale widać. Zupełnie inaczej jest w przypadku Wardruny.

Etyka honoru

Jednym z najczęstszych pojęć, na które orientuje się Asatru, jest honor: honor, który stanowi niejako trzon - mniej lub bardziej spójnego - systemu etycznego bazującego w znacznym stopniu na rekonstrukcji historycznej, ale też - co znacznie mniej naukowe, ale niekoniecznie z tej przyczyny pozbawione wartości - czystym pragmatyzmie współcześnie żyjących asatryjczyków.

poniedziałek, 14 października 2013

Asatryjskie cmentarze

Zbliża się Vetrablot, Święto Przodków, więc i myśli biegną często w stronę tych, którzy odeszli. Zdarza się też pomyśleć o tym co będzie z nami. Jak nas pochowają nasze rodziny? Gdzie? Może kiedyś i my doczekamy się swojego miejsca na cmentarzu, którego nikt nam nie będzie złośliwie kropił wodą święconą :-) Na razie jednak postanowilismy podpatrzeć jak to wygląda poza granicami Polski. 

fot.: John Fredy
Członkowie duńskiej Forn Sidr jako pierwsi w 2006r. postarali się o asatryjski cmentarz. Znajduje się on w Odense. Jest to fragment cmentarza komunalnego, dosyć mocno wyróżniający się na tym terenie. 
Stanowi go kamienny krąg a raczej elipsa, ponieważ zgodnie ze starą tradycją głazy układają się w kształt łodzi. Zaplanowano 80 miejsc pochówku, jednak członków Forn Sidr jest ponad 600. Dlatego to dopiero pierwszy krok ale już w planach jest kolejne miejsce - Aarhus. Tam zostanie ustanowione kolejne duńskie cmentarzysko dla pogan. 

niedziela, 6 października 2013

Herbstblot

O Bogowie! 
Choć ziaren nie siejecie,
Czym jest dobry plon od zarania dziejów wiecie.
Obdarzcie nas sercem, odwagą i rozumem,
Byśmy z siewcami szli a nie z głodnym tłumem!

wtorek, 10 września 2013

Nøkk czyli wodnik


"Nøkken" autor: Theodor Severin Kittelsen
W wodach, w pobliżu których nie powinno się samotnie chodzić po zmroku, w leśnych jeziorkach, niebezpiecznych górskich rzekach, na bagnach, przy wodospadach i w ciemnych stawach… To tam lubi mieszkać Nøkk. Powszechnie uważany za istotę złą, - czyli niebezpieczną oraz silną i posiadającą niezwykłe moce. To myśliwy, który lubi pobawić się ze swoją ofiarą - człowiekiem. Zastawić pułapkę, przywabić a potem szybko ściągnąć pod wodę, na dno. Potrafi zmieniać kształty i tworzyć iluzje. Ludzi potrafi przywabić widokiem złota i skarbów ale również ładnym kawałkiem drewna unoszącym się na wodzie. Niektórych skusił widok pięknej łodzi, innym wystarczyła nawet jej połowa. Może ukazać się jako niezwykle przystojny, nagi mężczyzna lub piękna kobieta. Potrafi zmienić się również w ptaka, byka lub konia. 

piątek, 6 września 2013

Vetrablot 2013 - Asatryjski Zlot Ogólnopolski


Asatryjczycy pomorscy i wrocławscy mają przyjemność zaprosić wszystkich chętnych na ogólnopolski otwarty zlot z okazji święta Vetrablot.  

wtorek, 6 sierpnia 2013

Symbel - fakty i mity

Celem rytuału symbel jest tworzenie więzi między ludźmi. Na przykład w obrębie danego kindredu, pomiędzy różnymi grupami lub rodzinami. Podczas tego rytuału szczególną uwagę przywiązuje się do wypowiadanych słów - przyszłych planów, przysiąg, obietnic, życzeń czy zwierzeń. Każdy ma swój czas na wypowiedź, podczas gdy reszta słucha. Dzięki temu możemy poznać się lepiej. To co ktoś mówi oraz sposób w jaki to robi tworzą pewien jego obraz, dostarczają innym informacji. (Oczywiście dopiero czyny weryfikują jaki kto jest naprawdę, ale taka przemowa do dodatkowe źródło wiedzy. Zwłaszcza jeśli porównamy to, co ktoś mówi z tym co rzeczywiście robi). Zazwyczaj alkohol nieco rozwiązuje języki i przełamuje tremę, więc to kolejny element pomagający się lepiej poznać.

Wokół symbel zdążyło już narodzić się kilka mitów, które warto obalić. W tym tekście prezentujemy kilka z nich oraz przedstawiamy fakty, z którymi warto się zapoznać.

Mit nr 1 - symbel jest rytuałem wzmacniającym więź między ludźmi a bogami.

Otóż nie, chodzi tu wyłącznie o więź między ludźmi, mimo iż toasty na chwałę bogów zdarzają się całkiem często (jak również toasty za przodków czy bohaterów).